2192 dokąd rośniemy

Zapraszam na warsztaty pod tytułem „2192: dokąd rośniemy”.

 

Spotykamy się 3, 4 i 5 lipca w Krępsku, w szkole.

 

Prowadzącymi będą: Wojciech Czaplewski, Jacek Hałas, Daniel Jacewicz, Katarzyna Pojawa.

 

Będziemy zajmowali się tym, jak zatroszczyć się o następne siedem pokoleń.

 

Zgłoszenia i więcej informacji pod telefonem +48 530 788 078, mailem: programekdus[at]gmail.com oraz via Doodle.

Józef Szkandera

 

Archeologia snów

 

W 2192 roku nastąpi symbioza mózgu z komputerem, dając początek nowej erze w rozwoju człowieka. Zyskamy moc obliczeniową najlepszych maszyn. Ludzie, uwolnieni od biologicznych ograniczeń poznawczych, nie tylko będą mieli dostęp do wszystkich przechowywanych cyfrowo informacji, ale zyskają operacyjną wydolność do jednoczesnego ich przetwarzania. Specjalny interfejs zaimplementowany w tkankę nerwową umożliwi stałe przebywanie online i wyświetlanie zawartości Internetu na poziomie kory wzrokowej, bez gogli i ekranów. Obraz realny w dowolnej chwili będzie można zastąpić wirtualnym. Rozmowa nie będzie potrzebna - wyślemy bezprzewodowo dane z naszego mózgu do mózgu drugiej osoby. 

Tak wyglądają obecnie sny o przyszłości. Śnią naukowcy i inżynierowie, filozofowie i wizjonerzy. Co myślisz o tych snach? Jak się czujesz, wyobrażając sobie taką rzeczywistość? Chcesz dołączyć czy uciec, jak z nocnego koszmaru? 

Nie potrafimy przewidzieć świata, w którym przyjdzie żyć siedmiu następnym pokoleniom. Zmiany są zbyt gwałtowne. Tkanka przyrody zbyt wrażliwa na dotyk. Możemy jednak wspólnie poszukać odpowiedzi na pytanie: co warto z troską pielęgnować i czym się dzielić? Jakie dziedzictwo po sobie pozostawić, aby nie utracić tego, co naprawdę ludzkie? Tego, co piękne i twórcze, delikatne i unikatowe. Zrodzone z pełnej szacunku bliskości z drugą osobą. W relacji i w samotności. Możemy wyśnić świat dla naszych dzieci, wnuków, ich dzieci i wnuków…

Odpowiedzi na te pytania poszukamy w porannym wyczekiwaniu na wschód Słońca. W spacerze po wilgotnej od rosy trawie. W hałasie dzikich łąk i zapachu drzew. Z wdzięcznością zwrócimy się do naszych przodków, dziękując za ich sny, z których teraz wyrastamy. Będziemy rozmawiać, marzyć, tańczyć, śpiewać, a sny ubierać w kształty i słowa.

Zapraszam do wspólnego śnienia o przyszłości. 

Kasia Pojawa

 

Myśli i słowa

 

Siedem pokoleń - niewyobrażalny dystans dla przewidywania, marzenia i lęku. Dystans biblijnej Bożej klątwy. Dystans zobowiązania i odpowiedzialności.

Nie okłamujmy się - nie jesteśmy w stanie przewidzieć nawet tego, co stanie się dziś wieczór, (jeśli sądzisz inaczej, zajrzyj do pierwszego rozdziału Mistrza i Małgorzaty). A co tu mówić o siedmiu pokoleniach. Czy Adam Mickiewicz, spacerując nad wodą wielką i czystą, mógł wyobrazić sobie jedzenie chipsów w pendolino? Albo aplikację na smartfona udostępniającą rower miejski? 

Skazani na teraźniejszość, chłoniemy ją zmysłami. Tym przede wszystkim JEST teraźniejszość: patrzeniem, słyszeniem, dotykaniem, tak, najbardziej dotykaniem. A przeszłość - JEST w teraźniejszej pamięci, JEST pamięcią, przypominaniem sobie, wspomnieniem. A przyszłość? Jak JEST przyszłość?

Skazani na teraźniejszość, możemy przyszłość znaleźć tylko tu i teraz, tak jak wszystko - tylko w teraźniejszości. Jest przewidywaniem. Jest marzeniem i jest lękiem. Którą klamkę nacisnąć, gdzie skręcić na rozstaju? Przyszłość jest cieniem, który pada na każdy mój wybór. 

 

Kiedy codzienne programy informacyjne przerażają nas perspektywą najbliższych miesięcy czy tygodni, myślenie o roku 2192 zdaje się zabawą obłąkanego. A przecież będą wtedy, jak zawsze, krążyć galaktyki, zachodzić księżyce, rosnąć w jaskiniach stalaktyty, tym samym źdźbłem zahuśta ten sam co zawsze motyl. Spokój natury, wieczny jak trawa, uczy dystansu, pokory i odwagi.

 

Wobec pytania „dokąd rośniemy? ” słowo zdaje się bezradne. Logicy dawno orzekli, że zdania o przyszłości nie są ani prawdziwe, ani fałszywe. Nie mają wartości logicznej, nie mają sensu. Jakim więc tekstem mierzyć się z przyszłością? Nie tekstem opowieści, bo ta zdaje sprawę z minionego. Nie liryką, która cała wyraża swoje „teraz”. Więc może dramatem - projektem jeszcze nierozpoczętego spektaklu?

Jest jeszcze czwarte, tajemne wyjście. Tekst sprzed literatury, wcześniejszy niż epika, liryka i dramat. Tekst Pierwszego Rozdziału, z mocą zaczynający się od  słów: „Niech się stanie... ”.

 

Wojtek Czaplewski

 

Pochwała niekonieczności

 

„Poruszone emocje przemieniają się w słowa. Gdy słów zabraknie, przemawiamy westchnieniem.
Gdy westchnień nie starcza, odzywamy się śpiewem. Gdy i śpiew zawodzi, nieświadomie
nasze ręce składają się do tańca, a stopy wystukują rytm uczuć.”

 

Księga Pieśni, Chiny, VII w. p.n.e.

100 pokoleń łączy nas z tym alchemicznym przepisem na wieczne życie. W tym kontekście 2192 będzie za moment i nie mam obaw, że nagle - jako ludzie - zapomnimy. 

Jednak receptura podaje tylko najważniejsze składniki: emocje, słowa, westchnienia, śpiew, taniec. Każdy musi sam dobrać proporcje i czas według swojego smaku, upodobań i możliwości - a to już kwestia praktyki. Spróbujemy - wspólne i każdy z osobna - dowiedzieć się czegoś na ten temat podejmując w porach nieoczywistych działania niekonieczne - na przykład chodzenie po rosie lub po rozżarzonych węglach, czytanie wierszy lub między wierszami, niespoglądanie na zegary, spoglądanie w oczy, taniec bez muzyki czy muzyka bez instrumentów. 

Ja na przykład lubię taniec bez muzyki. Ale może by jeszcze po rosie? Chętnie spróbuję.

 

Zapraszam.

Jacek Hałas, czerwiec 2017