„Droga ciała - między wstydem a zachwytem”.

Relacja

Miłość i śmierć, metafizyka i zgnilizna, zachwyt i obrzydzenie... Z tego wszystkiego, co jest naszym codziennym doświadczeniem, niewiele zjawisk i przedmiotów budzi tyle emocji, co ciało, zwłaszcza ciało obciążone przez kulturę: ćwiczone, potępiane, odrzucane i ubóstwiane. Tutaj właśnie kultura najboleśniej zderza się z naturą. Patronką warsztatów EKDUSowych „Droga ciała - między wstydem a zachwytem” była najstarsza znana figurka ceramiczna - Wenus z Dolnich Vestonic - kobieta życiodajna, kobieta karmicielka, czczona u początków historii kultury.

Warsztaty odbyły się w Białym Zdroju koło Kalisza Pomorskiego. Piękna, zadbana wioska otoczona lasami, poza zasięgiem sieci komórkowych. Stuletnia karczma, wiejska świetlica, zieleń i zmienna pogoda - wszystko to sprzyjało spotkaniu kultury z naturą.

Dzień pierwszy i początek dnia drugiego to przede wszystkim warsztat psychologiczny „Droga ciała: od wstydu do zachwytu”. Nie było łatwo, przeżywanie cielesności, rozmowa o niej uruchamia bóle i wstydy. Kasia Pojawa przeprowadziła uczestników przez nie do spotkania z sobą, otwarcia na twórczą szczerość. Od tego otwarcia zaczęły się zajęcia w grupach. Grupa plastyczna Agnieszki Świerczek pracowała nad stworzeniem wspólnego obrazu. Praca z szablonem, formami graficznymi i słowem (tutaj teksty grupy literackiej okazały się trampoliną do własnych poetyckich wzlotów) zaowocowała powstaniem wielkoformatowego obrazu na płótnie.

Grupę rzeźbiarską poprowadziła Anna Obszyńska. Warsztatowiczki pracowały przede wszystkim w glinie, doznając spotkania z materią w akcie tworzenia jak na początku świata. Powstałe instalacje i rzeźby wyrażały stosunek do kobiecości i kobiecej cielesności na wiele sposobów. Gotowe plastyczne dzieła pokazywały ciało jako materię, jako byt zakorzeniony w Matce Ziemi, jako życiodajną moc, jako tajemnicę i jako cierpienie. 

Obie grupy plastyczne zaprezentowały owoce swej pracy wieczorem drugiego dnia warsztatów, opatrując je słowem i zaskakującą grą świateł.

Tymczasem grupa warsztatów myśli i słowa „Podróż przez ciało”, poprowadzona przez Wojciecha Czaplewskiego, spotykając się ze słowem filozofów i poetów, ale przede wszystkim z własnym, z trzewii wydobytym słowem, gromadziła i tworzyła teksty jeszcze w trzecim dniu warsztatów (tymczasem pozostali uczestnicy mieli możliwość kolejnych zmagań z materią rzeźbiarską), aby ostatecznie zaprezentować owoce swych poszukiwań w formie wizualnej (kilkumetrowa postać człowieka narysowana na płótnie, opatrzona najmocniej przeżytymi słowami o ciele) oraz teatralnej - od nieartykułowanej mowy zwierząt do wzlotu w przestrzeń miłości, jednoczącej ciało i ducha.

Zajęcia warsztatowe były czaso- i emocjochłonne, zostawiły jednak także czas na „nocne Polaków rozmowy”, nawiązywanie kontaktów, burze mózgów i zabawę. Coś się zadziało, coś ze sobą zabieramy z Białego Zdroju do naszych miejsc pracy i zamieszkania. A co? O tym porozmawialiśmy przed rozstaniem, próbując zebrać i uporządkować doświadczenie tych trzech dni. Świadomi jednak jesteśmy, że to „zbieranie i porządkowanie” musi jeszcze potrwać, musi zostać przetrawione i przełożone na zawodową, kulturową i społeczną praktykę.

Wojciech Czaplewski